Z moją pamięcią jest gorzej niż myślałam. Jednak strasznie trudno przypomnieć sobie kiedy poznało się konkretny zespół, jaką piosenką, z kim mi się kojarzą, na jakim etapie życia wtedy byłam, bla bla bla...
Na szczęście długie i nudne wykłady działają na moją korzyść :)
Obawiam się, że "Embers of love" to kolejna piosenka z krainy lekko posępnych i melancholijnych, ale już mniej od poprzednich.
Ta niesamowita kompozycja to wynik współpracy dwójki niezwykle uzdolnionych artystów - Micha Gerbera i Imogen Heap.
Mich Gerber to wiolonczelista, a przede wszystkim kompozytor. Oprócz tego, że jest z Szwajcarii wiadomo, że jest prawdziwym magikiem jeśli chodzi o wiolonczele :) Bardzo chciałabym poznać jego twórczość, bo wydał sporo płyt. Moja znajomość niestety ogranicza się do bardzo dobrego Amor Fati (jak ujął to Nietzsche: love of fate) z 2000 roku. Płyta wręcz bajeczna, nigdy nie myślałam, że można tworzyć tak "przystępną" muzykę na dość "poważnym" instrumencie jakim jest wiolonczela.
Utwór "Embers of love" jest doskonały pod każdym względem. Przede wszystkim klimat, który nadaje właśnie Mich swoją wirtuozją. Następnie idealny głos Imogen. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny potrafił to zaśpiewać z takim wyczuciem jak panna Heap. Warto również poświęcić chwilę na tekst piosenki, nie jest on trudny i nie obfituje w wyszukane metafory, ale właśnie dzięki tej prostocie nadaje piosence głębię.
Utwór jest ciekawą mieszanką klasyki, rozrywki, melancholii i może trochę ciemniejszej strony ludzkiego charakteru.
Micha Gerbera poznałam dzięki oczywiście Imogen Heap. Ale ona to już inna część mojej mapy :)
Tak więc "Embers of love", Mich Gerber feat. Imogen Heap:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz